Królestwo objazdów

objazd na drodze

Trudno przypuszczać aby zmiana ministra infrastruktury przyniosła jakieś kolosalne zmiany na drogach. Od dłuższego już czasu jednym z najczęściej pojawiających się na polskich drogach znakiem jest znak informujący o objazdach. Zdezorientowani kierowcy twierdzą czasem szyderczo, że Polska ma pierwsze miejsce nie tylko pod względem ilości osób niepłacących abonament, ale także utrudnień na drogach. Nie wiedzieć czemu, gdy w Polsce przed wyjazdem życzy się komuś „szerokiej drogi”, najczęściej osoba ta kwituje te życzenia gorzkim śmiechem. W Polsce może być wszystko: począwszy od posłów zapowiadających palenie „trawy” w sejmowych salach, a skończywszy na lądowisku UFO. Jednego natomiast nie ma i jeszcze długo nie będzie. Chodzi oczywiście o komfortowe drogi. Najgorsze w tym wszystkim jest zaś to, że jeśli tylko ktoś chce dobrze i bierze się za reperowanie nawierzchni, wprowadza jednocześnie wielki chaos i zamęt wśród kierowców. W Polsce wszystkie remonty rozpoczynają się nagle i są zakrojoną na niespotykaną w innych krajach skalę. O ile więc na Zachodzie przy remoncie dróg zamyka się maksymalnie jeden pas, a pracę prowadzi się nocą by nie wprowadzać dodatkowych problemów, o tyle w Polsce remont ma charakter kompleksowy (cała droga zamknięta). Kierowcy zastanawiają się więc niemal cały czas jak dojechać w określone miejsce. Nawet rutynowa trasa do pracy – w czasie remontu – zmienia się w drogę przez mękę. Trzeba bowiem pilnie wypatrywać znaków informujących o tym, którędy wyznaczono objazd.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.

Powered by WordPress | Designed